Listopadowe pudełko od Rossmanna – nowości od Batiste, Neutrogena, L’oreal, Soraya, Bell i Miss Sporty.

Ja już wyczekuję grudniowej paczki, a tymczasem nawet nie pokazałam Wam listopadowej zawartości z Rossmanna :). W paczce znalazłam dwa produkty do pielęgnacji włosów, twarzy, kolorówka i jak zawsze coś słodkiego i zdrowego, co zniknęło w pięć minut. Włosowe produkty to strzał w dziesiątkę, natomiast kolorówka mnie nie oczarowała. Zresztą, co tu dużo gadać, sami to zobaczcie :).

 

Maskara do brwi marki Bell, która w moim przypadku się nie sprawdziła. Od ponad roku moim niezawodnym produktem do podkreślenia brwi jest kredka z Inglota, o której zresztą pisałam już na blogu [klik]. Maskara Bell jest dla mnie niewystarczająca – nie potrafi ich podkreślić oraz wypełnić. Powiedziałabym, że daje zbyt słabo widoczny efekt. Jeśli ktoś lubi bardzo subtelne podkreślenie – polecam, w innym wypadku możecie się trochę rozczarować. Maskary używam do przeczesania brwi tuż po użyciu kredki, tutaj mogę ją pochwalić, bo ładnie ułoży i wygładzi niesforne włoski, doda finalnego akcentu całemu makijażowi brwi.

Jeśli chodzi o szminkę Miss Sporty – niestety, ale kompletnie nie w moim typie. Wyglądem na ustach przypomina mi szminkę, której używają starsze babcie. Nie jest trwała, łatwo schodzi z ust i przede wszystkim kolor, który w tym sezonie na pewno nie jest na topie. No cóż, o gustach się nie dyskutuje, ja jestem na nie i to tyle :).

Część bardziej przyjemniejsza dla mnie, bo ucieszyła moje włosy. Wstyd się przyznać, ale to mój pierwszy produkt marki Batiste i już wiem, że nie ostatni. Na opakowaniu mamy informację, że jest to spray dodający objętości włosom, ale ja mogę dodać, że równie dobrze sprawdzi się jako suchy szampon. Przepięknie pachnie, odświeża włosy i dodaje objętości przygładzonym włosom. Doskonale sprawdza się jako stylizator przed wyjściem, świetna opcja dla osób zabieganych i nie mających zbytnio czasu na modelowanie i układanie włosów. Na pewno nieraz była u Was tak, że trzeba było odświeżyć włosy w sytuacji awaryjnej – dla mnie taki produkt to od niedawna must have 🙂

Kolejny produkt to już w ogóle hicior – olejek w kremie od marki L’oeal. Bardzo dobry skład, nawilżenie suchych końcówek i wygładzenie włosów – dla mnie to priorytety, które ten produkt spełnia. Jestem miłośniczką produktów do włosów, które można używać na sucho, poranek czasami bywa ciężki, a tutaj wystarczy odrobina kremu i włosy wyglądają znacznie lepiej. Olejek w kremie ładnie ujarzmia niesforne końcówki, poprawia ogólny wygląd włosów i do tego co najważniejsze – dobry skład = dobra pielęgnacja. Tak tak, w końcu tytułowy olejek już nie jest jedynie w tytule produktu – to się ceni :). Olejkowi na pewno poświecę osobny wpis na blogu – dzisiaj tylko o nim napominam ;).

Płyn micelarny do cery wrażliwej marki Soraya. Przyznaje się bez bicia, że w ogóle w niego nie wierzyłam, sądziłam, że to typowy, kolejny drogeryjny produkt bez szału. O dziwo okazał się naprawdę bardzo dobry. Jego formuła jest delikatna dla skóry, nie podrażnia i nie pozostawia lepkiej warstwy na twarzy. Bardzo dokładnie zmywa makijaż, nawet ten wodoodporny. Piątka z plusem spokojnie mu się należy :).

W paczce znalazł się również grefrutowy peeling do twarzy marki Neutrogena. Do tej pory firma kojarzyła mi się z dosyć popularną formuła Norweską do ciała, a tutaj mamy serię do oczyszczania twarzy.

Powiem tak: bardzo długo szukałam peelingu o takiej grubości złuszczających drobinek. Zazwyczaj trafiałam na bardzo mocne zdzieraki lub zbyt delikatnie złuszczające produkty. Tutaj proporcje są wręcz idealne dla mojej skóry – peeling nie złuszcza ani za mocno, ani za delikatnie, a wręcz powiedziałabym, że w sam raz. Dokładnie oczyszcza, delikatnie masuje skórę, ale zapach… no cóż, na początku czuć ten tytułowy grapefruit, ale później to już chemiczny zapach.

Na szczęście jest znośny, choć byłby wręcz idealny gdyby pachniał choć trochę naturalniej – zapach dopełniał by całego relaksu serwowanego dla naszej skóry i ciała. Mimo to peeling zyskuję u mnie plusika, stosuję go 1-2 razy w tygodniu i jestem zadowolona.

Dziewczyny, wpadło Wam coś w oko z powyższych produktów? :). 

You might also like

  • Peeling do twarzy i płyn micelarny wydają się być ciekawe 😉

    • Warto wypróbować, może akurat i u Ciebie się sprawdzą ;).

  • Fajna zawartość pudełka 🙂

  • Ogólnie uważam, że szminki z miss spory są bardzo słabe…

    • Czyli teraz mam tylko potwierdzenie mojej tezy :).

  • Mi masakra z Bell bardzo się spodobała i już należy do moich ulubieńców. Pomadkę Miss Sporty mam w innym, bardziej brzoskwiniowym kolorze i też uważam, że jest niezła. Z Batiste dostałam lakier do włosów i spisał się naprawdę dobrze. Poza tym mam ten sam płyn micelarny i pochodziłam do niego bardzo sceptycznie tak jak Ty i również zaskoczył mnie pozytywnie. A co wybrałaś sobie dziś jak mogę wiedzieć? 🙂

    • Wybrałam zestaw w perfumą i kremami dla mojej mamy +40. Niestety nie zdążyłam na paczkę ze szczoteczką elektryczną :(.

    • Oj tego najbardziej nie lubię. Bo później zostają zestawy, które nie pasują do naszego profilu i weź je rzetelnie oceń. Ja się załapałam na szczoteczkę, ale ciężko było, bo już po kilku minutach praktycznie wszystkie poszły. Ten wyścig szczurów najgorszy :/

  • suchy szampon muszę sobie kupić bo mi się skończył ; ) fajne zdjęcia pozdrawiam

  • Miałam u siebie maskarę i olejek w kremie L'Oreal i o ile maskara też się u mnie nie sprawdziła, to produkt z L'Oreala całkiem skradł moje serce 🙂

  • Ciekawi mnie nowy produkt Batiste, jak spotkam to pewnie kupię 😀

  • Bardzo fajne pudełeczko, ciekawa jestem batiste, bo właśnie skończył mi się suchy szampon 🙂

    Buziaki :*

  • Fajna zawartość 🙂

  • ta pomadka ma piękny kolor szkoda że Ci się nie sprawdziła, sama mogę polecić kredki z Golden Rose są na prawdę trwałe 😉

    • Już od dawna na nie poluję ale coś nie mogę trafić na stoisko Golden Rose :).

  • Świetna zawartość 🙂

  • Polecam tusz do brwi z L'Oreal 🙂 Ale z tym to z kolei można przesadzić 🙂 Ma bardzo podobną, małą szczoteczkę. Ten spray z Batiste to widzę nowa wersja, o poprzedniej wersji XXL słyszałam trochę niepochlebnych opinii i się zniechęciłam. Do tej pory miałam wersję kwiatową, fresh, heavenly volume, neon lights oraz barwioną dla brunetek – z tych wymienionych byłam/jestem zadowolona 🙂

  • kasia

    jeśli chodzi o pomadki z miss sporty, to szkoda, że nie wyslali Ci do testowania jakiejś z serii ‚wonder smooth’! u mnie mega się sprawdza, fajnie nawilża nadając kolor:) no i jest całkiem sporo odcieni do wyboru:))