Grudzień w zdjęciach/moda, kosmetyki, prezenty.

Grudzień prawie już za nami. Obfitował u mnie wieloma nowościami, nie tylko kosmetycznymi. Zresztą, każdy miesiąc wnosi coś nowego, świeżego, a dodatkowo grudzień to miesiąc prezentów :). Wiele rzeczy (zwłaszcza niekosmetycznych) wpada w moje ręce w ciągu miesiąca, o których też chciałabym Wam opowiedzieć, coś polecić, zarekomendować itp. W związku z tym pomyślałam, że wprowadzę na bloga serię wpisów podsumowujących dany miesiąc i pokazujących rzeczy, które kupiłam/dostałam.Często kupuję coś po okazyjnej cenie, czasami są to takie malutkie perełki, którymi chcę się z Wami podzielić. Nie przedłużam więc, a zapraszam na otwarcie cyklu postów o niekosmetyczno – kosmetycznych zdobyczach :).

 

Już dawno temu odkryłam w biedronce zapachowe świeczki w słoikach. Wyglądem przypominają te słynne z YK, zapachowo nie mam porównania (nigdy nie miałam świeczki YK, a ta ze zdjęcia, wraz z woskiem Kringle Candle to świeżutkie prezenty spod choinki). Na początku nie wiedziałam czego się spodziewać, przeczuwałam, że to będzie jakaś tania podróbka, która nie będzie pachnieć. Kilka wieczorów przy towarzystwie świecy udowodniło, że naprawdę warto ją kupić. Cały pokój wypełniony jest zapachem palącej się świeczki, która spokojnie przetrwa kilka zimowych wieczorów.
 Jest niezwykle wydajna, pali się już od ponad miesiąca i jeszcze się nie skończyła. Przekonałam się do niej i od razu poleciałam po drugi egzemplarz, ale niestety już jej nie było. Pomyślałam, że może to jakaś edycja limitowana i pewnie świeczek już nie będzie, ale…  pojawiła się za to edycja świąteczna! :). Od razu kupiłam drugą sztukę waniliowego zapachu. Słoiczek ze świeczką kosztuje 6zł, co jest małym wydatkiem, a taki zakup umili niejeden długi zimowy wieczór.

 

Tak jak już wspomniałam świeca Yankee Candle i wosk Kringle Candle to prezenty jakie znalazłam pod choinką. A jeszcze kilka dni temu myślałam, że do tej pory nie miałam nic z tych obu firm,,, 🙂

 

Po długiej podrózy i niuansach w końcu dotarła do mnie moja szczotka z dzika. Wybrałam polskiego producenta Gorgol, który cieszy się pozytywną opinią i jest dosyć popularną marką. Tak podświadomie czuje jak ona pięknie zadziała na moje włosy, zmniejszy wyrywanie, nie będzie ich uszkadzać jak tradycyjne szczotki no będzie rozpieszczać. Moje cieniutkie i rzadkie włosy już się cieszą na ten zakup. Jeśli chodzi o cenę, za szczotkę zapłaciłam 35zł z przesyłką.

Jak na razie szczotka spisuje się na medal – więcej opowiem o niej już niebawem 🙂

Wizyta w Golden Rose zaowocowała kupnem dwóch lakierów, kultowej kredki do ust, konturówki i odżywki do paznokci. Jeśli chodzi o matową pomadkę, wiedziałam, że to hit i się nie zawiodę – kolor jak najbardziej mi się podoba i już wiem, że ta pomadka będzie w częstym użyciu. Co do lakierów – są naprawdę trwałe i bardzo ładnie prezentują się na paznokciach. Generalnie uważam, że wszystkie produkty z GR które zakupiłam są dobrym zakupem :).

 

A tutaj mój mikołajkowy prezent, który jest hitem: perfuma Le Secret od Givenchy. Jeszcze nigdy do tej pory nie miałam takiego wrażenia, że perfuma tak dobrze pasuje do mnie i mojej osobowości. Poniżej znajdziecie również resztę prezentów, które dostałam na gwiazdkę. Śmieje się, że to idealny zestaw dla blogerki, bo dostałam po kolei przepiękną piżamę wraz z uroczą, bardzo ciepłą bluzą marki Etam, piękne i bardzo cieplutkie kapcie, a do tego dochodzi świeca z YK. Nic tylko relaksować się w domu i otulać ciepłem tych rzeczy 🙂

 

 

Dziewczyny, wpadło Wam coś w oko z dzisiejszych zdjęć? Pochwalcie się co dostałyście pod choinkę 🙂

 

0

You might also like