Kwiecień/Maj w zdjęciach i książkach – co tu słychać?

Wiosna to dla mnie najlepsza pora roku. Wszystko tak przepięknie kwitnie i pachnie, a pęd życia wskakuje jakby na wyższe obroty. U mnie działo się naprawdę sporo: przeprowadzka, majowy weekend, spotkania, koncerty, sushi i wiele innych ciekawych rzeczy. Lubie gdy coś się dzieje, a Wy? A to nie koniec, bo końcówka maja i czerwiec zapowiada się równie intensywnie! :). Chodźcie zobaczyć co działo się do tej pory. Nie przedłużam, a zapraszam Was na migawki, książkowe podsumowanie, nowości kosmetyczne i inne.

NOWOŚCI KOSMETYCZNE

Zacznę może od kosmetycznych nowości, bo wpadło kilka perełek. Początkiem wiosny chciałam wypróbować kwasy, z którymi do tej pory nie miała styczności i tak oto na początek postanowiłam wypróbować serum z kwasami marki Bielenda. Moja skóra na czole ostatnimi czasy zaczęła bardzo się przetłuszczać i prezentować mi drobne niedoskonałości, pomyślałam, że kwasy to będzie dobre rozwiązanie. Okazało się, że to był strzał w dziesiątkę. Serum Bielendy delikatnie złuszczyło skórę, wyeliminowało delikatności i widocznie zredukowało produkcję sebum. Nie wiedziałam, że Bielenda ma tak świetne kosmetyki. Teraz mam chrapkę wypróbować inne sera z ich półki :).

IMG_2490

Kolejną nowością są pędzle do twarzy, o których ostatnio tak bardzo głośno w blogowej sferze. Zdania są bardzo podzielone, a ja znalazłam się w grupie osób, której pędzle przypadły do gustu. W swojej kolekcji mam mniejszy, dedykowany do korektora czy kosmetyków do konturowania w płynie oraz większy egzemplarz, przeznaczony do podkładu. Mniejszy muszę przyznać to totalny niewypał – jest twardy, nieprzyjemny w dotyku i ciężko nim cokolwiek nakładać na skórę, jest za bardzo zbity. Większy natomiast to mój ulubieniec i hit w makijażu. Jest bardzo mięciutki, delikatny i świetnie rozprowadza podkład na twarzy. Jego wielkość pozwala mi na dwa przeciągnięcia po skórze i makijaż gotowy. Tradycyjny pędzel poszedł na razie w odstawkę. Więcej o nim napiszę wkrótce na blogu.

IMG_2500

Taaaaaaki puszek 🙂

IMG_2503

Od dawna o nim myślałam i w końcu go mam – olejek do włosów Mythic Oil marki L’Oreal. Nie spodziewałam się, że jest taki duży – butelka spokojnie wystarczy mi na rok, a nawet dłużej. Posłuży mi jako olejek do zabezpieczania końcówek, ale również jako poskramiacz puszących się włosów. Wychwalany przez cały Internet, a czy sprawdzi się u mnie? Niedługo się przekonam :).

IMG_2483

KSIĄŻKOWE NOWOŚCI

Kwiecień i maj stanął pod znakiem czyszczenia garderoby. Moje wiosenne porządki wsparła cudowna Joasia Glogaza z bloga styledigger.com. Jej książka uświadomiła mi, jak ważny jest minimalizm i uniwersalność w modzie. Zaczęłam inaczej patrzeć na wszechobecne wyprzedaże, promocje oraz rzeczy modne przez jeden sezon. Od teraz zaczynam skrzętnie tworzyć bazę w mojej szafie, do której od czasu do czasu mogę dokupić coś szalonego. Slow fashion to naprawdę świetna pozycja dla osób borykających się ze zbyt dużą ilością ubrań, brakiem własnego stylu i przede wszystkim zorganizowania. Autorka wyjaśnia podstawowe pojęcia modowe, opisuje wszystkie rodzaje materiałów, z których szyte są ubrania (tutaj wielki plus) i stara się pomóc czytelnikowi „ogarnąć” swoją szafę.

IMG_2422

Kolejna pozycja, również modowa to Love style life autorki Garance Dore. Zapiski z życia zwykłej dziewczyny, która stała się światowej sławy blogerką, załozyła własną firmę i opisuje swoje życie. Bardzo pozytywna, pełna ciekawych wątków i lekka lektura.

IMG_2418

A w tym miesiącu? Postawiłam na koktajle i świeżo wyciskane soki :). Po rekomendacji zakupiłam książkę „Zielone koktajle” oraz „Terapia sokowa”. Pora na sporą dawkę witamin dla całego organizmu! Pamiętacie wcześniejszy post o witaminach dla włosów? To właśnie on poniekąd zmotywował mnie do robienia pysznych i zdrowych koktajli – to mój niezawodny sposób na „przemycenie” witaminek dla włosów, skóry, paznokci i całego ciała. Obydwie książki okraszone są przepięknymi zdjęciami i mnóstwem przepisów na świeże koktajle i soki. Jest pysznie!

IMG_2519

IMG_2520

 

 

W kwietniu miałam okazję zjeść najlepsze sushi pod słońcem! Pierwszy raz zdarzyło mi się aż zaniemówić z zachwytu, mój chłopak miał zresztą też :). Nie mogliśmy się nadziwić, że jedzenie może być tak niebiańsko pyszne, odkryliśmy całkiem nowe smaki. Nasze kubki smakowe naprawdę szalały i wiły się z radości. Z pewnością nie jest to nasza ostatnia wizyta w tym miejscu, a znajduje się ono na ul 3-go maja w Rzeszowskim rynku. Cud, miód i malina!

sushi

Maj to miesiąc kwiatów i miliona kolorów, dlatego postanowiłam kupić kwiaty również do mojego pokoju. Postawiłam na storczyki, które uwielbiam. Prawdziwa Pani domu, co nie? 🙂

IMG_2514

Jeśli jesteśmy w tematyce kwiatów i roślin – w majowy weekend wybrałam się na wycieczkę do ogrodu botanicznego w Bolestraszycach. Piękna pogoda sprzyjała spacerom pośród przepięknej zieleni. Takiego wyciszenia i beztroski mi było potrzeba.

arboretum

 

 

 

A co ciekawego się działo u Was? 🙂 Koniecznie dajcie znać 🙂 

0

You might also like

  • 🙂

  • Marcin Krowiak

    Polecam 🙂

  • sushi wygląda obłędnie 🙂 bardzo dobre opinie zbiera to serum z Bielendy 🙂