Mój sposób na cerę naczynkową w zimie, kosmetyczne prezenty DIY i świetna aplikacja na telefon, którą musisz mieć

W grudniu postanowiłam wzmocnić moje kruche i popękane naczynka oraz wyeliminować do minimum pojawiające się zaczerwienienia. Dziewczyny, które walczą z zaczerwienionymi policzkami doskonale wiedzą o tym, że wraz z pierwszymi mrozami ta przypadłość doskwiera nam coraz bardziej.

W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam pokazać moje sposoby na walkę z zaczerwieniami, grudniowe nowości oraz kosmetyczne prezenty pod choinkę do zrobienia samemu w domu. Na sam koniec pozostawiam do Waszej dyspozycji świetną (wręcz genialną!) apkę na telefon, która skanuje składy kosmetyków i odczytuje za nas cale INCI danego produktu, ze wskazaniem na szkodliwe składniki. To co, gotowi na sporą dawkę kosmetycznych nowości?

ekologiczny hydrolat z neroli Ecospa

 

Na zaczerwienienia i cerę naczynkową zimą

1. Hydrolat z neroli, który zakupiłam w sklepiej ECOspa. Ucisza zaczerwienioną skórę, zmniejsza podrażnienia, a po dłuższym stosowaniu zauważyłam również, że świetnie reguluje wydzielanie sebum na twarzy. Moja skóra błyszczy się znacznie mniej, a zaczerwienienia również zostały zredukowane. Hydrolatu używam w formie toniku do przemywania twarzy, nie rozcieńczałam go z wodą i co ważne – przetrzymuje w lodówce. Jest bardzo wydajny i szybki w użyciu. Co mu mogę zarzucić? Zapach, który nie do końca przypadł mi do gustu – bardzo intensywny i dla mnie trochę mdły, ale tak naprawdę przemycie twarzy zajmuje dosłownie minutę, można przeżyć. Nie chodzi tu o zapach ale aktywne działanie składników w produkcie.

2. Serum z witaminą C również do zakupienia w sklepie ECOspa Ostatnio  o witaminie C mówi się o naprawdę wiele dobrego, a tak naprawdę skóra naczynkowa nie potrzebuje niczego innego jak solidnego zastrzyku witaminy C. Serum ma postać olejku, który szybko wchłania się w skórę, nawilża ją i wyrównuje koloryt. Główne właściwości witaminy C to redukcja przebarwień i przeciwdziałanie starzeniu się skóry. Więcej o serum napiszę jeszcze na blogu.

krem z olejem arganowym Lillamai

Krem do twarzy z olejem arganowym Lillamai i moje masło do ciała domowej roboty

1.Krem do twarzy Lillamai z olejem arganowym – Myśląc o firmie Lilamai stwierdzam, iż ktos kiedyś mądrze powiedział, że dobre kosmetyki nigdy nie będą produkowane na masową skalę i tak własnie jest z tą marką. Bardzo niszowa, dosyć mało popularna, która broni się pięknymi składami, prostotą i składnikami sygnowanymi certyfikatem Ecocert. Produkt dostajemy w ciemnym słoiczku, a sam krem bardzo fajnie rozprowadza się na skórze i nie powoduje jej błyszczenia. Pod makijaż pasuje jak ideał. Olej arganowy – cóż może być lepszego dla skóry w tak mroźne i wietrzne dni! Krem idealnie otula twarz i nie pozwala, by czuła się przesuszona, a o to w sezonie grzewczym nie trudno.

2. Własnej roboty masło do ciała z bogactwem olejków i masełek – to coś, na co czaiłam się już od baaardzo bardzo dawna! Moja skóra jak nigdy jest tak cudownie nawilżona. Zachęcam do wykonania, bo jest genialnie proste w wykonaniu i nie potrzebujecie żadnych zaawansowanych sprzętów. Kupujecie gotową baze balsamową w Ecospa, mieszacie z odpowiednią proporcją ulubionego masła do ciała (ja akurat wybrałam masło kakowe, moze byc tez np olej kokosowy) i gotowe! 🙂

własnoręcznie zrobione masło do ciała

Hand made prezenty, czyli moje kosmetyki

 

Po otrzymaniu książki Adriany Sadkiewicz i przeglądnięciu tych wspaniałych słodkości nie mogłam się oprzeć i od razu zabrałam się za „pieczenie”. Świąteczny nastrój zagościł na dobre zagościł w moim domu, dlatego udziela mi się już szykowanie prezentów dla najbliższych. Na pierwszy ogień przygotowałam cudownie pachnące kostki do ciała, które po rozgrzaniu w rękach świetnie nawilżają. Mogę powiedzieć, że jako kucharka nie mogłam się oprzeć i jedno masełko „zjadłam”* po wyjęciu z lodówki :). W kolejce do wykonania czekają jeszcze kule do kąpieli i peelingi, tymczasem czekam na dostawę suszonej lawendy, której użyję jako jednego ze składników.

* użyłam podczas pierwszej kąpieli

Mój sposób na błyszczącą się cerę w ciągu dnia

Do tej pory w tej kwesti bardo pomocny jest dla mnie ryżowy puder marki Ecocera, o którym już Wam pisałam, Do tego wąskiego grona ulubieńców dołączyła również gąbeczka Blotterazzi. Radzi sobie dobrze z minimalnym błyskiem, ale do „grubszej” roboty zdecydowanie lepszy jest puder ryżowy.

Blotterazzi na świecącą skórę

A na koniec – świetna aplikacja, którą musisz miec! Cosmetic Scan

Znalazłam ją dosyć przypadkiem, bo na jednym z Facebookowych forum o kosmetykach naturalnych. Bez chwili zastanowienia się zainstalowałam i zaczęłam korzystać. Aplikacja jest genialna! Już nie musimy szukać wymówek, że w sklepie musimy otwierać internetową encyklopedię INCI i po kolei wpisywać składniki. Wystarczy skan kodu kreskowego telefonem i nasza aplikacja wyświetla listę zdrowych i potencjalnie szkodliwych składników danego produktu. Aplikację można pobrać w sklepie Google Play za darmo. 

aplikacja Cosmetic Scan

 

A wy, jak walczycie z przebarwieniami skóry? 

Prezenty pod choinkę gotowe? 🙂

Ściskam,

0

You might also like