Zdecydowanie nie – podkład Sante Matte

To najgorszy podkład, jaki do tej pory udało mi się używać. Rozczarowanie miesiąca? Zdecydowanie. Nietrafiony zakup? Tutaj chyba nie ma żadnych wątpliwości. Czy kupię go ponownie? Pytanie retoryczne. Czy Ty go kupisz? Myślę, że po tym wpisie zdecydowanie nie będziesz miała na niego ochotę.

W tym roku za główny cel postawiłam sobie odnaleźć dobry, naturalny podkład. Tak tak, jest to metoda prób i błędów, ale nie poddaje się i nadal poszukuje tego wymarzonego. Nie jest źle, w końcu to praca każdej blogerki, testować, a później dzielić się swoimi wrażeniami. Bardzo to lubię i ciesze się, że mogę podzielić się z Wami swoją opinią. To co, przechodzimy dalej?

PODKŁAD SANTE MATTE MATT EVERMAT – Zdecydowanie nie

Po kolei, dlaczego zdecydowanie nie polecam?

– Fatalna konsystencja – dosłownie. Już pierwsze wyciśnięcie podkładu z tubki sugerowało mi, że coś jest nie tak. Zamiast jednolitego, kremowego produktu mamy gęstą, rozwarstwiającą się maź. W tym przypadku rozwarstwianie się produktu nie jest tutaj problemem. Takie zjawisko jest całkowicie normalne przy naturalnych kosmetykach. Mimo to od pierwszego momentu mam wrażenie, że podkład jest zwarzony. Przy rozprowadzeniu na skórze widać pozlepiane grudki, które bardzo opornie rozprowadzają się na twarzy.

– Nienaturalny kolor – na skórze wygląda bardzo sztucznie, tworzy tzw. maskę, która zdecydowanie odróżnia się od koloru cery. Jest sztucznie żółty, podkreśla każde włoski i zbiera się w załamaniach skóry. Coś jeszcze? Chyba sobie dalej odpuścimy tą kwestię…

– Trwałość? Heh, dobry żart – to już w ogóle fenomen! Wiecie, że podkład się ściera tuż przy jego nakładaniu? Roluje się, zwija w kuleczki i tak naprawdę kończąc makijaż jesteśmy w stanie zetrzeć cała jego warstwę. Szczerze? Z czymś takim jeszcze się nie spotkałam.

– Cena w ogóle nie adekwatna do jakości – kupiłam podkład za 40zł, którego nie użyję ani razu. Jedyny plus z tego jest taki, że na 100% nie sięgnę drugi raz po ten kosmetyk.

– “babciny” look- Podkład wygląda jak za czasów naszych babć, które nakładały mocno przesadzony fluid na twarz i z dumą paradowały w “okazałym” makijażu. Szczerze? Jakością i kolorem podkład przypomina mi produkty, które można dostać na bazarze za niecałe 5zł. 

– tytułowy mat gdzieś się zapodział –  ale gdzie? Hmmm…

– rozprowadza się fatalnie – na poniższym zdjęciu twarzy z bliska możecie zobaczyć, jak podkład zachowuje się po nałożeniu na twarz. Rolowanie się, osadzanie w kącikach i nieestetyczny wygląd. Ocena w skali 0/10.

Mam nadzieję, że ten ten wpis wyjaśnił Ci dlaczego mówię Zdecydowanie nie podkładowi Sante Matte. Wniosek? Próbujemy dalej! :). Jeśli znajdę ten jeden, najlepszy, najfajniejszy, wtedy wystawimy mu piękną i wyczerpującą recenzję na blogu.

 

Tymczasem dziewczyny dajcie znać, czy znacie w ogóle markę Sante i miałyście okazję próbować ich produkty? Co sądzicie o tym produkcie? Czy kiedykolwiek totalnie rozczarował Was jakiś kosmetyk?

 

Prev post: Blogowe linki marcaNext post: Wiosenna wishlista

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Autorka bloga

Cześć! Super, że jesteś! AdaBloguje to miejsce stworzone z myślą o Tobie. Znajdziesz tutaj mnóstwo ciekawostek oraz nowości z kosmetycznego świata. Wszystko to opisane w lekkiej i przyjemnej formie, zapraszam.Więcej o mnie

Darmowy Ebook do pobrania
Ostatnio na blogu