Kosmetyki zamiast słodyczy? Moje styczniowe, “kosłodyczne” poczynania :).

Jest post ze świeżynkami 🙂 Sama jestem ich ciekawa, bo goszczą u mnie po raz pierwszy i mam nadzieję, że i Wam coś wpadnie w oko. Niektóre produkty oczywiście już poszły w ruch, wiadomo, że nie wytrzymałabym długo z jeszcze “zafoliowanymi” produktami. Babska ciekawość górą ;). Dzisiaj będzie krótko, szybko, przyjemnie i tanio, zapraszam! 🙂

 

 

Wszystkie produkty to łupy z promocji i szalonych wyprzedaży w sklepach. Można powiedzieć, że rozsądnie podeszłam do tego zakupowego szału, bo wyhaczyłam naprawdę tanie produkty, ceny wahają się w granicach 4-14zł. Nie jest do duży wydatek, dlatego marudzić też nie można :). W 2015 roku zrezygnowałam z jedzenia słodyczy, a więc teraz kupuję słodkości w innej postaci :).

 

Pierwszą nowością, jaka zagościła na mojej półce jest maska intensywna odbudowa z Ziaji. Po serii z Liśćmi Manuka jakoś tak bardziej zaczęłam wierzyć w skuteczność produktów tej marki. ( pasta peelingująca przeciw zaskórnikom jest dla mnie hitem, bardzo ją sobie chwalę i często stosuję). Jak na razie maski używałam tylko raz, wyłapałam piękny zapach no i brak puszenia się włosów (dla mnie to dobry znak). Czy będzie z tego romans? Przekonam się wkrótce. Koszt maski to ok. 6zł, w przeliczeniu: zamiast dwóch tabliczek czekolady ;).
Już od dawna kręciłam się obok Yves Rocher i korciło mnie, żeby wstąpić – tylko pooglądać. Tak, no jasne, musiałam coś kupić, ale tanio! :). O płukance octowej z malin słyszałam już bardzo dawno i jakoś tak mi się ciągle przewijała przed nosem. Przychodząc do sklepu i buszując w dziale kosmetyków do włosów Pani powiedziała mi, że mają na promocji płukankę, koszt 14zł (w przeliczeniu jedna bombonierka czekoladek). Były ostatnie sztuki, ekspedientka powiedziała, że znikają w błyskawicznym tempie, więc się skusiłam. Producent obiecuje przede wszystkim lśniące i gładkie włosy – czy tak będzie? Przy najbliższej okazji planuje to sprawdzić, ale coś czuję, że będę musiała ją przelać do pojemnika z atomizerem – przy takim opakowaniu wyleję przy jednym użyciu pół produktu :).

 

O tym smarowidle pisałam Wam już na Instagramie. Jest to krem ochronny przed wiatrem i zimnem dla dzieci i niemowląt. Lubię serie kosmetyków dla dzieci za przyjazne składy. Tutaj mamy w nim m.in olej z awokado czy ekstrakt z rumianku. U mnie kremik spisuje się świetnie, ale osoby, które nie lubią mieć tzw. tłustych rąk (jak np. mój chłopak, któremu krem w ogóle nie podszedł) nie będą pałać do niego miłością. No cóż, wszystkim się nie dogodzi ;). Koszt kremu: 4zł. (Dwa batoniki). 

 

Ostatni produkt, jaki wpadł mi do koszyka to kakaowe mleczko do ciała z Ziaji. Na początku obawiałam się, że będzie zbyt mało treściwe jak na zimową porę, ale kosmetyk na razie spisuje się całkiem całkiem. Jedyny minus to parafina w składzie. Nie przeszkadza mi ona tak bardzo jeśli chodzi o kosmetyki do ciała, jeśli by to był krem do twarzy – niestety został by na starcie zdyskwalifikowany. Poza tym, mleczko fajnie nawilża, przepięknie pachnie i pozostawia fajną powłoczkę na ciele. Na razie nie mam do niego większych zastrzeżeń, na razie smarowałam się tylko na noc. Koszt: 9,90 zł. (pudełko dobrych ciastek/wafelków).

 

To tyle jeśli chodzi o moje kosmetyczne nowości.
Teraz pytanie do Was, czy znacie te produkty i lubicie 🙂
Czekam na Wasze komentarze :).
A może też zrezygnujecie z jedzenia słodyczy? ;).

 

Prev post: Plan pielęgnacji włosów na 2015 rok i mój dzisiejszy dzień dla włosów :).Next post: Zakupowe plany na 2015 rok. Makijaż + pielęgnacja włosów.

Related posts

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

3 × four =

Autorka bloga

Cześć! Super, że jesteś! AdaBloguje to miejsce stworzone z myślą o Tobie. Znajdziesz tutaj mnóstwo ciekawostek oraz nowości z kosmetycznego świata. Wszystko to opisane w lekkiej i przyjemnej formie, zapraszam.Więcej o mnie

Darmowy Ebook do pobrania
Ostatnio na blogu