Recenzja porównawcza dwóch rozświetlaczy marki Lovely. Który wypadł lepiej?

Przed rozpoczęciem wielkich promocji w Rossmannie w moje ręce trafił jeden z rozświetlaczy marki Lovely. Marka ostatnimi czasy cieszy się ogromną popularnością i nic w tym dziwnego, bo kosmetyki naprawdę służą nam dobrą jakością i wykończeniem w porównaniu do bardzo niskich cen. Skusiłam się również na drugi produkt tej samej marki i pomyślałam, że fajnie by było stworzyć na blogu recenzję porównawczą obu produktów. Jak myślicie, który wypadł lepiej? :).

 

Wypiekany puder rozświetlający Lights on me – to kompozycja kilku kolorów, które współpracując ze sobą dają nam efekt powiedziałabym delikatnie pudrowo-różowego wykończenia. Kosmetyk zapakowany jest w otwierane, plastikowe pudełeczko, które posiada jedną, bardzo przyjemną zaletę :).

 

Wspomnianym atutem jest naklejka z instrukcją nakładania rozświetlacza, która jest umieszczona z tyłu opakowania. Dla osób, które mogą nie bardzo orientować się w nakładaniu tego kosmetyku może być to świetna ściągawka.

 

Niestety rozświetlacz posiada jedną cechę, która nie każdej osobie może przypaść do gustu: drobinki brokatu. Naprawdę szkoda, że taki fajny produkt posiada te świecidełka, bo bez nich byłby o wiele lepszy i przede wszystkim nadawałby się do codziennego użytku. W tym wypadku rozświetlacz fajne wkomponuje się podczas wieczornych wyjśś i jako produkt do rozświetlenia ciała.  Zakładając, że produkt stosujemy do ciała musimy też potrafić umiejętnie go rozprowadzić, a więc odrobinka na pędzel i tylko opruszenie wskazanych partii ciała.

 

Rozświetlacz do twarzy o ciepłym odcieniu – to delikatny, perłowo-złoty odcień, który idealnie nadaje się do codziennego użytku. Kosmetyk jest napigmentowany, dlatego też trzeba uważać przy aplikacji pędzlem, aby nie nabrać go zbyt wiele – możemy otrzymać zbyt sztuczny efekt.

 

Rozświetlacz tworzy delikatną taflę połysku  na buzi i bardzo ładnie rozświetla całą twarz. Bardzo długo utrzymuje się na skórze, a więc nie ma obaw o szybkie zniknięcie kosmetyku. Do tego poręczne opakowanie, które zmieści się do niejednej naładowanej kosmetyczki podczas podróży. Osobiście cenię sobie takie minimalistyczne rozwiązania, bo częste podróże i pakowanie walizki nie jest mi obce, a uwierzcie, że w kobiecej torbie liczy się każdy wolny centymetr ;).

 

Rozświetlacz jest dla mnie genialny, naprawdę nie mogę mu nic zarzucić i w skali od 1/10 z przyjemnością podarowałabym mu najwyższą ocenę. No i zapomniałam o cenie, która jest śmiesznie niska (ja załapałam się na -49, ale i bez tego cena z pewnością nie powali z nóg).

 






Podusmowujac: Porównując oba te produkty lepiej wypada rozświetlacz o ciepłym odcieniu Gold Highlighter. Za jego wyborem przemawia przede wszystkim brak drobinek brokatu oraz naturalne, perłowe wykończenie. Jeśli ktoś  przepada za efektem blink blink – wypiekany rozświetlacz z pewnością przypadnie mu do gustu. Muszę jednak nadmienić, że wspominane drobinki brokatu nie są wielkości typowego brokatu, który znamy. To tylko malutkie, drobno połyskujące cząsteczki, które jednak dostrzegamy w kosmetyku. Osobiście używam obydwu produktów w zależności od pory dnia i konkretnego wyjścia. No cóż, każdy produkt ma w sobie coś, co mnie przyciąga :).
 
 
 
Dziewczyny, używacie rozświetlaczy do twarzy? Macie ochotę na któryś z tych powyżej prezentowanych? Dajnie znać :).
Prev post: Szczoteczka do oczyszczania twarzy z Biedronki – zastanów się dobrze, czy chcesz ją kupić.Next post: Mój makijaż brwi/ Czym je wypełniam, zagęszczam oraz utrwalam.

Related posts

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

16 − 9 =

Autorka bloga

Cześć! Super, że jesteś! AdaBloguje to miejsce stworzone z myślą o Tobie. Znajdziesz tutaj mnóstwo ciekawostek oraz nowości z kosmetycznego świata. Wszystko to opisane w lekkiej i przyjemnej formie, zapraszam.Więcej o mnie

Darmowy Ebook do pobrania
Ostatnio na blogu