Rogowacenie okołomieszkowe – czym jest, jak leczyć i załagodzić objawy

Rogowacenie okołomieszkowe – dla jednych może brzmieć to nieco abstrakcyjnie, dladrugich to problem, z którym borykają się  na co dzień. Co prawda nie jest on dokuczliwy, ale czasami bywa irytujący. Zwłaszcza, gdy rozpoczyna się wiosna/lato i zaczynamy odkrywać nasze ciało. O czym mowa, jak się pozbyć tego problemu i co może nam pomóc? Zapraszam  do dalej lektury.

 

 

Rogowacenie okołomieszkowe, często potocznie nazywane „gęsią skórką”, dotyczy suchej i szorstkiej skóry. Przyczyną jest nieprawidłowe rogowacenie naskórka, które powoduje pojawienie się drobnych krosteczek przy ujściu mieszków włosowych. Rogowacenie możemy szczególnie zaobserwować na ramionach, udach, a nawet pośladkach czy też twarzy (okolice policzków). Wiece, że z tą przypadłością boryka się 50% populacji?

 

Co jest przyczyną?
Przede wszystkim problem pojawia się przy nadmiernym przesuszeniu skóry. Obumarłe komórki zalegają na naszej skórze w wyniku nieprawidłowego złuszczania się i w ten sposób dochodzi do powstawania w ujściach mieszków włosowych tzw. czopków rogowych. Niestety w większości przypadków przypadłość ta jest dziedziczona genetycznie, rzadko kiedy choroba jest nabywana w trakcie życia (np. w efekcie przebywania w miejscu o skrajnie suchym powietrzu). Mówiąc w skrócie, złuszczający się naskórek pozostaje na naszej skórze i bloguje ujścia włosów. W ten sposób dochodzi do powstawania grudek na skórze, które nie wyglądają estetycznie i często są irytujące. Niestety dolegliwośc ta jest nieuleczalna, możemy ją „zaleczyc” i zniwelować nieprzyjemne objawy do minimum.

 

W jaki sposób zniwelować rogowacenie? Oto moje sposoby w walce z „gęsią skórką”:
 
Dieta bogata w witaminę A i C.
Nie będę się rozpisywać, bo nie od dziś wiadomo, że witaminy to przyjaciele naszego organizmu. U mnie w praktyce wygląda to tak, że codziennie zażywam tran, jem garść orzechów włoskich i staram się zjadać minimum jedną porcję warzyw dziennie. Dodatkowo do potraw zawsze dodaje kilka listków szpinaku lub bazylii. Jest to najważniejszy punkt, ponieważ choroba ta często wynika z niedoboru witaminy A i C, które trzeba uzupełniać na bieżąco.  
Mechaniczne złuszczanie skóry
Przed kąpielą serwuje skórze szczotkowanie na sucho. W trakcie kąpieli staram się używać delikatnych żeli pod prysznic, które nie zawierają mocnych detergentów. Moim ulubieńcem jest kremowy żel pod prysznic z Sylveco oraz wiśniowy żel z Yves Rocher, o którym ostatnio pisałam na blogu [klik]. W trakcie kąpieli używam szorstkiej gąbki i dokładnie masuje miejsca, gdzie pojawiają się krosteczki. Takie zabiegi sprawiają, że usuwamy złuszczony, martwy naskórek ze skóry i zapobiegamy tworzeniu się krosteczek. Dodatkowo nasze ciało staje się jędrne i gładkie.
Peelingi.
Peelingi to taki wdzięczny produkt, bo można go sobie kupić, jak i własnoręcznie ukręcić w domu. Po jego użyciu wyraźnie można poczuć miękkość, delikatność i napiętość skóry. Po szczotkowaniu taki peeling to wisienka na torcie, a raczej na skórze :). Jeśli miałabym Wam polecić jakiś dobry, niedrogi peeling to zapraszam do tego wpisu [klik].

 

Solidne nawilżanie.
Miejsca rogowacenia okołomieszkowego smaruję maścią z witaminą A, w którą zaopatrzyłam się w aptece. Jak sama nazwa wskazuje maść zawiera witaminę A, a dodatkowym jej atutem jest tłusta i treściwa konsystencja. Już po kilku użyciach widać świetne efekty na skórze. Taka maść to wydatek rzędu 4-5 zł, a jest bardzo wydajna i naprawdę skuteczna. Do skóry z takim problemem sprawdzą się również balsamy z mocznikiem, możecie go zakupić w Rossmannie (jest to Isana Urea), lub w asortymencie kosmetyków La Roche Posay (Balsam do ciała Iso-Urea).
Dziewczyny, słyszałyście o rogowaceniu okołomieszkowym? Może borykacie się z tym problemem? Dajcie koniecznie znać, czekam na Wasze spostrzeżenia :).  

 

0

You might also like